Znad Bałtyku wrzucam migawki. Rozpisywać się nie będę, bo
polskie wybrzeże jakie jest każdy widzi, większość wie.
Jak dla mnie Bałtyk
jest uroczy jako zjawisko przyrodnicze. Z tym swoim szumem wody, który słychać
z daleka. Z tą zimną wodą, gorącym piachem, z tą dziką, jeszcze tak
niekomercyjną plażą (wiecie, beach bar przypada jednak jeden na wieeeeele
kilometrów – prawda? :),
a wędrowni sprzedawcy kukurydzy z plecaka, mrożonej kawy z lodóweczki czy
latawców to tylko lokalny, wakacyjny akcent, a nie komercha). Lubię nawet te
zmiany pogody, bo mają swój urok – dzięki nim morze o każdej porze dnia wygląda
inaczej.
Jedziemy nad Bałtyk raz na kilka lat zawsze kierując się w nową
okolicę. W tym roku wahaliśmy się: Bałtyk czy Balaton. Bałtyk wygrał, bo pogoda zapowiadała się stabilna i
upalnie-ciepła.
Rezerwacja noclegu – jak zwykle u nas – robiona w ostatniej
chwili. Kierunek – zachód – gdzieś między Świnoujściem a Kołobrzegiem. Wybór
(cena noclegu optymalna do warunków, odległość od plaży, taka, by dało się
spacerować ze 2 razy dziennie) padł na Pobierowo.
Generalnie OK, szkoda tylko, że nie wzięliśmy sobie do serca
zdjęć z plaży na Google grafika za realne. W gorące dni przed południem plaża była
faktycznie zawalona. Ze swoim majdanem musieliśmy się wciskać między rozłożone
już parawany, a potem i tak jeszcze ktoś wbijał się obok nas. Dla mnie to był
szok – zajęte miejsce w miejsce! Pilnowanie dzieci w takim tłumie to cholerny
wysiłek. My mamy je na oku bez przerwy, więc po prostu wymienialiśmy się
dyżurami.
Plaża urocza jest natomiast pod wieczór. Pustawa, a jeszcze
ciepła. Tę porę dnia wspominam jako rozkoszny czas zabawy dzieci i naszego
relaksu!
Ten wyjazd miał być dla nas czasem spędzanym w przyrodzie,
na plaży, nad wodą. Bez zwiedzania miejscowych atrakcji. Założenie spełnione :).
W ciągu tych kilku dni na świeżym powietrzu spędzaliśmy większość doby :).
Wniosek mam jednak jeden: trzeba zrobić porządny research w temacie
oblegania lokalnej plaży :).
Miłego oglądania!
PS. Marzy mi się pobyć trochę nad Bałtykiem jesienią i zimą :).
Tekst: Agnieszka Zakrzewska Sztuczka
Foto: cały team (większość Piotr Sztuczka)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz